poniedziałek, 23 marca 2009

Kod Leonarda da Vinci

Książki, które zawierają krytyczne spojrzenie na "Kod..." Nie są pisane z pozycji chrześcijańskich.
Polecam szczególnie drugą i trzecią.




Gdyby ktoś chciał pożyczyć - służę.

6 komentarzy:

  1. Jak wrażenia po przeczytaniu ksiażki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem, ze chodzi o "Kod..", a nie o ksiązki krytyczne wobec niego.

    Więc tak...
    Wszystko zależy od tego, czego się szuka w ksiązkach (w tym momencie koncentruje się na powieściach) - od tego zależy ocena.

    Ja osobiście szukam róznych rzeczy. Czasem mądrości - zrozumienia życia, szukania "przepisu" na zycie, wiedzy o swiecie

    Czasem rozrywki, humoru.

    Czasem jakiejś otuchy, wzruszenia, podbudowania nadziei, poddania się "dobremu promieniowaniu" (do tego słuzy mi Musierowicz).


    "Kod..." wiedzy o swiecie nie dostarczy. Może być tylko testem na rozpoznawanie "kitu".

    Może być tylko rozrywką. Kryminałem.
    Dla mnie ta książka ma znamiona rzemiosła, a nie sztuki.

    Zastanawiam się jaki "wzór" możnaby dać na sukces tej ksiązki.
    Byłyby tam takie rzeczy: "spisek" (wszyscy kochamy spiski), nieoczekiwane zwroty akcji (to lubie szczególnie), przerywanie wątku w najciekawszym momencie (to nie pozwala na rozstanie).
    Dodałbym jeszcze element dK (dokopac Kościołowi) - mozna zyskać reklamę z wielu ambon (swoją drogą nie wiem jak się zachować wobec takich książek i filmów - głupio milczeć a każde odezwanie sie bedzie zacheta - sam w waszym wieku czytałem w parafialnej gablocie "katolicką ocenę filmów", by wybierać się na te "nie-do-zaakceptowania")

    Oczywiście mam jakieś "zgrzytanie zebów", gdy wielu ludzi "łyka" rewelacje Browna, ale czy to jego wina (wszak napisał powiesć), czy poziomu odbiorców - uwierzą we wszystko (zwlaszcza jeśli pokażą w TV).

    W "Prawda i fikcja w Kodzie Leonarda da Vinci" autor napisał, ze należy się wielki szacunek dla autora, że miliony ludzi zainteresowły sie dzieki książce początkom chrześcijańtwa i korzeniom swojej kultury. Co nie udało się wielu naukowcom. Ja dodam - i katechetom. I za to autorowi "Kodu..." "pełen szacun".

    Rzecz w tym, by to zainteresowanie poszło krok dalej, by było samodzielne badanie, wysiłek myslenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. No thriller genialny, nie da się ukryć. A że dotyczy kontrowersyjnego tematu, tylko potęguje popularność.

    A teorie? Możliwe czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny? Dla mnie nie - za grubymi nićmi szyty.
    Nie umywa się nawet do "Imienia rózy" Umberto Eco. To jest prawdziwy erudyta.

    A co do popularności... Doskonale rozumiem potrzebe popularności kogos kto zarabia na chleb. Natomiast lepiej jak cel jest inny - dam dobro, dam prawdę, dam nadzieję. Jeśli przy okazji zyskam popularność to super, ale to nie może być celem samym w sobie.

    Co o teorii... Kupy się to nie trzyma. Można nie wierzyć w natchnienie 4 ewangelii, ale nie mozna negować ich obecnosci w kosciele i przyjmowania przez kosciol (w przeciwieństwie do apokryfów). Teoria ewangelicznych matactw Konstatntyna cienka - nawet gdyby chciał cos takiego przeprowadzic... nie da rady. Teoria, ze apokryficzne ewangelie pokazuja bardziej ludzkiego Jezusa nie ma pokrycia w... ewangeliach apokryficznych. Jest dokładnie odwrotnie.
    Polecam: Prawda i fikcja w Kodzie Leonarda da Vinci (z tym, że na razie pozyczyłem i nawet juz nie pamietam komu)
    Polecam

    OdpowiedzUsuń
  5. A obraz Leonarda? I co z małżeństwem Jezusa? - jak dla mnie możliwe, nie ma jednak niezbitych dowodów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Małżeństwo Jezusa jest możliwe, bo... jest możliwe. Tak jak moje i twoje (twoje generalnie bardziej).

    Fakty jednak temu przeczą. Nie ma ani jednego źródła (łącznie z apokryfami), które mogłyby sugerować, że Jezus był żonaty, czy Magdalena zamężna.

    Więc raz jeszcze - udowadnia się istnienie małżeństwa, a nie jego NIE istnienie.

    OdpowiedzUsuń