niedziela, 22 marca 2009

Bierzmowanie

Bierzmowanie. Ośmielam się wywołać ten temat. Od wielu lat przygotowuję kolejne grupy do bierzmowania i... ciągle nie wiem jak.
Chciałem was zapytać - jakie są wasze doświadczenia, uwagi, wrażenia.
Nie tyle wystawianie ocen co konkrety.
Jeśli coś dobrego to co...
Jeśli coś złego, to jak to nazwać...

Tu są moje uwagi o bierzmowaniu (negatywne) „Chipowanie” wiernych. Negatywnie o przygotowaniu do bierzmowania, ale wołałbym, byście najpierw sami pomyśleli i coś napisali. Dopiero potem (jak zechcenie) to przeczytajcie tekst. Potem oczywiście dalej możecie pisać.

Bierzmowanie z sensem. Przygotowanie do bierzmowania - materiały.

23 komentarze:

  1. fakt trudny temat... co do tych calych indeksow... wedlug mnie tym sie robi troche cyrk z wiary sakramentow i Boga... patrzac na "bande" mlodziezy ktora siedzi na mszy jak na tureckim kazaniu...(zeby chociaz tak cicho) i sa tam tylko zeby zdobyc kolejny wpis a tak naprawde to jest ostatnie miejsce w ktorym chcieliby byc... msza spowiedz rekolekcje czy to ma jakis sens jesli jest z "musu"... cena godziny spedzonej z Bogiem ma byc jeden podpis i "spokoj" w domu i na religii... hmmm... oczywiscie nie tyczy sie to wszystkich... ale ksiadz najlepiej wie jak to wyglada... moim zdaniem powinno sie zlikwidowac te indeksy... jesli ktos wierzy w to co dzieje sie na oltarzu to czy ma ten wpis czy nie ma to i tak tam bedzie... bierzmowanie jest sakramentem chrzescijanskim ale ktoryms z kolei... jesli ktos ma za nic Eucharystie pokute itp to z "tego papierka" zrobi szopke... a to samo potem ze slubem... a to co moze byc dobrym pomyslem sa wszelkiego rodzaju rekolekcje spotkania z ludzmi ktorzy maja cos ciekawego do powiedzenia o zyciu... mlodzi ludzie czasem wbrew pozorom szukaja swojej drogi w zyciu i szukaja dobra... Boga.... tylko w dobrym "opakowaniu" ale nawet jesli ksiadz stanal by na glowie i to naprawde byloby ciekawe ale bylo na przymus to niewypali... przyjda wszyscy ale do wiekszosci to nie dotrze "bunt z zalozenia"... ale jesli zrobic cos takiego dla chetnych w dobrej ciekawej oprawie to na pierwsze spotkanie przyjdzie moze 5 osob ale ktorzy naprawde beda tego chcieli i do ktorych to dotrze... (moze nawet przyjsc jedna) ale potem to sie bardzo szybko rozchodzi "poczta pantoflowa"... przychodzi 7 osob 10 20... nawet jesli to dotrze do 2-3 osob to bedzie mialo sens...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za przymusem, a jestem jego zdecydowanym przeciwnikiem gdy chodzi o kwestie wiary.

    Co jednak zrobić z tymi, ktorzy czegoś chcą (bierzmowanie, slub...), a nie myślą z tej okazji o jakimkolwiek wysilku, by minimalnie choćby do tego sie przygotowć? Więcej - często deklarują się publicznie ze swoją niewiarą i dystansem?

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciec nie zawsze znaczy moc... Chce wejsc na Giewont ale jesli sie nie wysile to moge na niego popatrzec z dolu:)a tak powaznie to w tej kwestii jestem raczej malo reformowalna... jesli nie wierza to po jakiego im bierzmowanie i slub oparte na wierze ze jest tam dzialanie Boze... Jesli ksiadz nagle zakocha sie w jakies muzlumance i bedzie "chcial" wziasc z nia slub w jej wierze to (nie znam dokladnie tej religii) watpie ze pozwoliliby ksiedzu to zrobic w katolickiej sultannie...:) niestety wtedy (chyba) trzeba porzucic swoja religie i przyjac zasady innej... to jak ateista (mam malo wiary w wierzacych-niepraktykujacych)nie porzucajacy swojej niewiary ma przyjac bierzmowanie czy slub w obrzadku katolickim? Albo wierzy i sam akceptuje z wlasnej woli zasady tej wiary albo nie... a wtedy po co mu bierzmowanie czy slub? jesli bedzie zdjety przymus to kazdy bedzie sam sie deklarowal swoim zyciem czy wierzy i gra na zasadach swojej wiary czy nie... oczywiscie moze sie ktos znalezc kto mowi "wierze" chce przyjac bierzmowanie czy slub a zasady sobie omija bo nikt go nie zmusza... ale przeciez to jego sprawa dorosly czlowiek... nie nam go oceniac nie ksiedzu... od zasad "Odgornych" sie nie wymiga... a przez ta cala "szopke" mysle ze Kosciol traci mlodych ludzi ktorzy jednak czegos szukaja lecz nie chca wchodzic w cos co kojarza z samymi nakazami "biurokracja" inaczej sie przezywa Msze Sw. jesli jest sie na niej z potrzeby wlasnego serca i nikt nad tym nie "stoi". a inaczej nawet jesli samemu sie tego chce ale ma sie swiadomosc kontroli...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mysle ze niekorzystne jest w tym to, ze Polska jest "z zasady" uznawana za kraj w wiekszosci katolicki... stalo sie to scena pozorow... jesli ludzie musieliby powalczyc o swoja religie (o dostep do kosciola,sakramentow itp.) zmniejszylyby sie diametralnie statystyki liczby "katolikow" ale o ile wiecej byloby w tym wiary...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wlasnie przeczytalam artykul i chyba mi cisnienie skoczylo... czytajac pierwsza czesc mialam tylko jedna mysl-"Jesli ksiadz tego zaraz nie zdementuje, a zacznie wcielac w zycie to ja od jutra jestem ateistka..." istne z archiwum x... moze jeszcze penitentowi podlaczyc wykrywacz klamstw przy spowiedzi Albo eskortowac wiernych sila do kosciola.... ufff jak dobrze ze to "czipowanie" konczy sie z bierzmowaniem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję Króliczku, że masz zdrowy uklad krwionośny, nie chcę by lektura jakis tekstów skończyła się zawałem czy wylewem.

    Dobrze, że przeczytałaś tekst do końca - wiesz, ze jestem krytycznie nastawiony do "chipowania wiernych".

    Nie zmienia to faktu, ze z przygotowaniem do bierzmowania mam wiele dylematów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do tego, o czym ksiądz wspomniał, mianowicie porównania indeksó do chipów - chciałbym polecić pewne opowiadanie Rafała Ziemkiewicza pt. "Jawnogrzesznica" (poniżej link do fragmentu)http://www.fabryka.pl/ksiazki.php?fr=192&ibook=29&id=34#searchkk

    Przedstawai naprawdę udatnie wijzę, którą ksiądz zaprezentował.

    OdpowiedzUsuń
  8. dobre...
    dobra ilustracja

    Lubie Ziemkiewicza i jako pisarza i jako publicyste

    Masz tę książkę?
    Ale musiałbyś złamać tę anonomowość...

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie mam, ale nie ma problemu z wypożyczeniem jej z biblioteki. a anonimowość mogę złamać nie ma problemu - Kuba Płachta, 2c.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bierzmowanie to dosłownie chipowanie. Dla mnie chodzenie na te spotkania i pierwszopiątkowe spowiedzi były przymusem, niczym więcej. Trzeba było po prostu wysiedzieć. Cieszę się, że mam to z głowy.
    99% młodzieży tak to postrzega. Prawie nikt nie jest "ciepły lub gorący", a zebranie wielkiej grupy "letnich" ludzi w kościele i zmuszanie ich do udziału w tych wszystkich nabożeństwach to pomysł po prostu idiotyczny... Oni po prostu tego nie chcą, nie potrzebują tego. Gdyby tego chcieli sami by się zgłosili. Ale ile jest takich osób? Prawda o tym ile osób naprawdę wierzy mogłaby być straszna.

    Najśmieszniejsze w tym przygotowaniu było chyba uczenie się wszystkich modlitw i recytowanie ich rok w rok przed księdzem. Po prostu komedia. Stoi człowiek i jak przewijany magnetowid odmawia modlitwę, jakby bał się, że zaraz zapomni. A pierwsze piątki miesiąca? Bezsens... Miesiąc w miesiąc ta sama formułka, te same grzechy, czasem jakiś nowy, żeby było urozmaicenie, podpis i do domu (no nareszcie!)

    Wg mnie cały ten etap przygotowania to totalna pomyłka.



    Podejrzewałem, że to Ty Kuba, nietrudno było zgadnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Wg mnie cały ten etap przygotowania to totalna pomyłka."

    Jeśli nie tak (tu sie zgadzamy) to jak?
    Bo przyznam się, ze nie chciałbym traktowac swojej roli jako "punktu usług religijnych".

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojaa czuję się taki przewidywalny teraz.... :)

    Jak inaczej? Osobiście uważam, że należałoby usunąć przekonanie, że wszyscy powinni przystąpić do bierzmowania. Chcę przez to powiedzieć, że należy uświadomić ludzi DOGŁĘBNIE, że jest to sakrament dojrzałości chrześcijańskiej, a więc i dojrzałego wyboru. Zacząć się powinno od zupełnie nieobowiązkowej religii - żeby odsiać tych, którzy chodzą na owy przedmiot, bo wszyscy tak robią. Tyle, że mam wrażenie, że kościołowi (nie Kościołowi) zależy na liczbach - te ponad 90% wierzących w Polsce brzmi dumnie. Poza tym na bierzmowaniach tyle kasy na tacę idzie... Nie chcę w tym momencie uogólniać ale śmiem podejrzewać, że w wieeeelu parafiach tak to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja od dawna twierdzę, ze Polska nigdy nie była, nie jest i nie bedzie katolicka (ani chrześcijańska).

    Tylko CO lub KTO trzyma ludzi w Kościele? Naprawdę można odejść. Grzecznie powiedzieć przy kolędzie, by te drzwi omijano, można dokonać aktu apostazji.
    Naprawdę NIKT nie rozpali stosu. A jeśli bedzie to tylko ujawnienie faktycznej (skrywanej) fikcji chrześcijaństwa to bedzie radość.

    Co do pieniędzy. Są na pewno jakieś, ale nie przesadzajmy, nie ma się o co zabijać.
    Osobiście, z tej racji, że przygotowywałem młodzież do bierzmowania NIGDY osobiście do mojej kieszeni nie wpadła nawet zlotówka. Inna sprawa, że jednego roku zespół dostał mikser a innego można było wyposażyć jakas sale i to na pewno była i moja radość.
    No i oczywiście NIGDY nie było tak, ze udzielenie jakiegoś sakramentu uzależnione było od złożenia ofiary.
    Gdy jakiś proboszcz tak robi to znaczy, ze jest łobuz.
    Dla sprawiedliwości jednak - ci którzy korzystają z Kościoła (swiątyni, posługi księdza itd) a nie łożą na utrzymanie (jeśli oczywiście mogą) to też są łobuzy.

    Spytaj kilku proboszczów - jaki procent parafian według nich troszczy się o materialne utrzymanie Kościoła. Powiedzą ci 1/3.

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślę, że zamiast wielu spotkań w grupach i spowiedzi 'na siłę' prawdziwe rezultaty dałaby taka szczera, poważna, godzinna (może być i dłuższa) rozmowa z księdzem. O wiele przyjemniej jest porozmawiać w ciszy (bez zbędnego słuchania paplaniny koleżanek z boku, szurania krzesłami noi oczywiście kazań księdza, często nudnych, mówionych trudnym językiem). Uważam, że dopiero wtedy rzeczywiście możemy się na spokojnie zastanowić nad swoim wyborem, przygotować duchowo do tego ważnego wydarzenia.

    Jeśli już takowe kazania miałyby być, to myślę, że przydałyby się rozprawy ks. Pawlukiewicza. Słuchaliśmy na lekcji na temat sexu i miłości, jednak warto poszukać innych - może również okażą się ciekawe?

    OdpowiedzUsuń
  15. Co do bierzmowania to chyba by sie przydaly wlasnie rozmowy szczere i dotyczace watpliwosci kandydatow co do wiary. Poruszajace kontrowerysjne tematy i sklaniajace do wlasnych poszukiwan i wyrwania sie z obojetnosci wobec Boga.

    To co jest teraz to jest teatrzyk. Graja w nim zarowno ksieza jak i kandydaci. Sztuczna spowiedz, pozbawione sensu zaliczanie pytan, nic nie wnoszace spotkania, brak odwagi zreygnowania z sakramentu (jesli na nim nie zalezy) i jednoczesnie brak odwagi na wyrzucenie osob niegotowych na bierzmowanie. I tak wlasnie jest bardzo czesto w odniesieniu do calej relgi - coniedzielnych wizyt w kosciele, koledy w domu, religi w szkole itd.

    czas zedrzec maske i pokazac swoje prawdziwe oblicze. Jakie by ono nie bylo. Dosyc juz tej farsy...

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie w ogóle nie powinno być przygotowań do bierzmowania. Przez całe gimnazjum nie zrobiłem prawie nic, aby przygotować sie do sakramentu (z wyjątkiem tych pierwszopiątkowych spowiedzi, które bardzo źle wspominam) Problem nie leży w tym jak się przygotowuje, ale kogo się przygotowuje. Większość bierzmowanych gdzieś ma całą tą wiarę, nie obchodzi ich ona w najmniejszym stopniu. Ale przecież trzeba iść do kościoła, mama każe. Nawet głupio nie iść, kiedy wszyscy idą. Jaki cel ma gadanie do nich o Bogu przez pół godziny, kiedy oni nic sobie z tego nie robią? (Pomijając fakt, że to stado dzieciaków, dla których Bóg to ostatnia rzecz, o której myślą) Czysta głupota.

    Cała Polska taka jest. Niby wolność wyznania, ale jak powiedzieć "głęboko wierzącej" matce, że nie wierzy się w Boga to... lepiej przetrzymać te kilka lat, a jak narazie robić ładną minę na coniedzielnym więzieniu w kościele. Sakramenty trzeba przyjąć. I Komunia, piękne dziecko, zdjęcia, każdy dumny, grosz w kieszeń wpadnie...dzieciak nawet nieświadomy co robi. II komunia to samo, tylko grosza trochę mniej... i bierzmowanie, nikt nie wie po co, dlaczego, ksiądz zagarnia do kościoła raz w miesiącu, trzeba wysiedzieć i dostać podpis. A jak Ci zagrają, tak musisz tańczyć. Spowiedź- pod rząd 9 razy, modlitwy- wszystkie sprawdzane co rok, prawdy wiary, zasady, pieczątki, zaświadczenia, podpisy... po co to wszystko??? Gdzie w tym wszystkim jest Bóg? W moim indeksie? Czy może towarzyszy mi gdy spowiadam się 8 raz pod rząd z tych samych wymyślonych grzechów? (na 8 razie jest już łatwo, formułka zapamiętana, z 6, 7 grzechów, wszystko trwa z minutę, poza tym czy ksiądz z góry zakłada, że każdy grzeszy co miesiąc?) Wszystko obraca się wokół myśli (dobra podpisuj kiecunie, śpieszy mi się do domu, jutro klasówka z matematyki) - przepraszam za określenie.

    I tak to powoli leci. Przymus, przymus i jeszcze raz przymus. Bierzmowanie się dostanie, ale co z tego? Pozostaje tylko ulga, że już nie trzeba się martwić, że jutro jest spotkanie, albo że nie mam podpisu w indeksie.

    Patrząc na to z dystansu, mogę powiedzieć, że to wielka komedia, gra udawanych aktorów, którym bardzo słabo płacą.

    OdpowiedzUsuń
  17. Może chrzcić tylko dorosłych?
    Będziemy mieć w farze chrzest dorosłego, czyli razem z bierzmowaniem i komunia.

    OdpowiedzUsuń
  18. a moze zrobic tak ze to ludzie powini przyjsc do kosciola,(ksiedza) i poprosic o bierzmowanie gdy beda na to gotowi? Wtedy gdyby zebralo sie kilka osob to wyznaczyc termin i dopiero sakrament? Niewazne czy sie ma 10, 20 czy 70 lat wazne czy jest sie do tego gotowym duchowo i mentalnie

    OdpowiedzUsuń
  19. chrzcic tylko doroslych moze i tak to by byla ich w pelni swiadoma i dobrowolna decyzja... ale co wtedy ze znaczeniem chrztu? Czy bedzie on nadal oczyszczeniem z grzechu pierworodnego staniem sie "dzieckiem Bozym" wejsciem do Kosciola i warunkiem koniecznym do wejscia do Krolestwa Niebieskiego? Jesli juz dzisiaj jest tyle watpliwosci czy dzieci ktore umra przed przyjeciem chrztu beda zbawione to co bedzie z tymi ktorzy tego chrztu niedoczekaja a przeciez beda skazeni nie tylko grzechem pierworodnym..?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja osobiście nie mam wątpliwości, że dzieci nieochrzczone będą zbawione - nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek był na tyle okrutny, aby skazać niewinne dziecko na nieskończone cierpienie - chyba, że maszyna, no ale sąd ostateczny to w końcu nie algorytm. Poza tym chrzest chrztem, ale bierzmowanie zdecydowanie powinno być później. Jak ma to być sakrament dojrzałości chrześcijańskiej, jeżeli człowiek jest dojrzały w wieku jakoś koło 19 lat? Gdzie sens, gdzie logika?

    OdpowiedzUsuń
  21. Trzeba bierzmować tylko tych, którzy sami o bierzmowanie poproszą. Świadoma, dojrzała decyzja. Tylko tak ten sakrament będzie miał jakiś sens

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgadzam się z innymi, że bierzmowanie powinno być naszą świadomą decyzją. Ale tak bez żadnego przygotowania? W sumie jest to egzamin dojrzałości chrześcijańskiej. Skoro przygotowujemy się do matury i innych egzaminów, dlaczego by nie przygotowywać się i do tego?

    OdpowiedzUsuń
  23. Bierzmowanie nie jest konieczne do zawarcia sakramentu małżeństwa.
    I tu mamy prawdziwy spisek! Faktycznie tej prawdy zbytnio się "nie eksponuje" w parafiach.
    Może powinno sie zacząć o tym mówić?

    Wtedy może to rozwiązałoby problem. Skoro berzmowanie "NIC" mi nie daje, to... nie pójde się zapisać do przygotowania.

    Przyjdą tylko ci, którzy będą mieć przekonanie, że jednak im cos to daje, w wymiarze duchowym.

    Choc... matka i babcia z przyzwyczajenia popędzą.

    OdpowiedzUsuń